Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu

Przejdź do...

Na skróty

Nawigacja

Aktualności

  • 13-07-2010 WRPO - Podpisanie umów o dofinansowaniu projektów w Działaniu 3.4 W lipcu Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu podpisał umowy z beneficjentami realizującymi projekty w ramach Działania 3.4 „Gospodarka wodno-ściekowa” Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007-2013. Dofinansowywane są w nim przedsięwzięcia związane z rozbudową sieci kanalizacyjnych oraz budową oczyszczalni ścieków. Są to kosztowne zadania i ich realizacja jest możliwa dzięki uzyskaniu unijnego dofinansowania....
  • 23-06-2010 WRPO - podpisano umowę z Gminą Buk Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu 23 czerwca 2010 r. podpisał z Gminą Buk umowę o dofinansowaniu ze środków Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego w ramach działania 3.4, projektu „Budowa kanalizacji sanitarnej – etap III w aglomeracji Buk”. ...
  • 18-06-2010 WRPO - porozumienie o dofinansowaniu projektu Policji Komenda Wojewódzka Policji w Poznaniu i Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu podpisały Porozumienie w sprawie dofinansowania ze środków Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego, w ramach działania 3.6, projektu „Budowa systemu monitorowania zagrożeń środowiskowych i transportowych na odcinku wielkopolskiej autostrady A2 w oparciu o łączność radiową Policji”....

archiwum aktualności »

Lipiec 2010
N P W S C P S
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Lipiec 2010
-->

Newsletter

Media o nas

Gazeta Wyborcza - 8.03.2010 r.
Kroplówka dla jezior
Wysychające Pojezierze Gnieźnieńskie uratowane. Kopalnia Konin zapłaci połowę za rurociąg odprowadzający wodę do jezior.
-Ten rurociąg będzie jak kroplówka, która uratuje życie tych jezior. Po wielu latach trudów wszystko idzie wreszcie w dobrym kierunku. Ale sukces odtrąbię dopiero, jak woda popłynie do jezior – twierdzi Józef Drzazgowski ze stowarzyszenia Przyjezierze od lat walczącego o uratowanie jezior.
O tym, że jeziora na Pojezierzu Gnieźnieńskim  w zastraszającym tempie się kurczą, pisaliśmy w „Gazecie” kilkakrotnie. Plaża Jeziora Ostrowskiego w miejscowości Przyjezierze w ciągu kilku lat poszerzyła się o 200 m, a poziom wody obniżył się o 1,5 m. Podobny los spotkał również jeziora Wilczyńskie i Suszewskie. Pomosty od lat stoją w całości na lądzie. Cierpi na tym turystyka, bo okolica staje się coraz mniej atrakcyjna. Straty ponieśli też rolnicy, którym wysychają pola.
Zdaniem poznańskich naukowców za degradację 2800 ha jezior odpowiedzialna jest pobliska odkrywkowa kopalnia węgla brunatnego. Jedynym sposobem, aby uratować jeziora, jest ich ciągłe napełnianie, czyli doprowadzenie wody rurociągiem.(…)
W końcu kopalnia zdecydowała dołożyć do rury. Sławomir Mazurek, prezes kopalni Konin, podkreśla, że zależy mu na tym, aby do jezior płynęła woda. – Nie wiadomo, czy przyczyniliśmy się do tego, że jeziora wysychają, bo nie ma na to żadnych dowodów. Mimo to zdecydowaliśmy się dołożyć do rurociągu – tłumaczy.
Pod koniec marca ogłosimy przetarg na budowę rurociągu. Będzie miał 11 km – cieszy się wicemarszałek Błochowiak nadzorujący inwestycję.
Budować go będzie 12 samorządów, a cała inwestycja ma kosztować ok. 16 mln zł. Samorządy dają 10 proc., połowę wykłada kopalnia, a 40 proc. Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, jeziora zaczną się zapełniać woda już w przyszłym roku. (…)

Dziennik Gazeta Prawna – 6.01.2010 r.
Będą pożyczki na oczyszczalnie i elektrownie wiatrowe
Gminy oraz przedsiębiorcy nadal mogą korzystać z preferencyjnych pożyczek i dopłat do inwestycji ekologicznych.
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz wojewódzkie fundusze nadal mogą pożyczać pieniądze, udzielać dopłat i dofinansowania na działalność w ochronie środowiska. Jest to możliwe z uwagi na to, że od 1 stycznia 2010 r. NFOŚiGW został przekształcony w państwową osobę prawną. Rozwiązanie takie wprowadziła ustawa z 20 listopada 2009 r. zmieniająca przepisy prawa ochrony środowiska (Dz. U. nr 215, poz. 1664). Zgodnie z nowelą wojewódzkie fundusze stały się samorządowymi osobami prawnymi. Dzięki temu przedsiębiorcy i samorządy nie zostali pozbawieni źródła pieniędzy na oczyszczalnie ścieków czy elektrownie wiatrowe.
Nowe przepisy są konsekwencją nowelizacji ustawy o finansach publicznych, która z początkiem 2010 roku zlikwidowała samorządowe fundusze celowe. Tym samym likwidowałaby wojewódzkie fundusze ochrony środowiska, gdyby nie odpowiednia zmiana w przepisach ochrony środowiska.
Dalsze funkcjonowanie funduszy ochrony środowiska sprawi, ze firmy czy gminy skorzystają ze środków funduszy tak jak do tej pory. Zmiana prawa pozwoli kontynuować rolę, jaką odgrywały fundusze w absorpcji środków z Unii Europejskiej.
Nowelizacja ustawy zlikwidowała jednak powiatowe oraz gminne fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Dotychczasowe dochody tych funduszy z tytułu opłat i kar stanowią teraz dochody budżetów gmin i powiatów.
 

 AURA - 10/2009

Azbest uwięziony nie jest groźny
„Obserwujemy w mediach nasiloną akcję propagandową dotyczącą szkodliwości azbestu oraz nawoływań, a nawet gróźb konsekwencjami administracyjnymi, za nieusuwanie eternitowych pokryć dachowych. Powszechnie używa się  przy tym określenia „groźna trucizna”, gdy każdy elementarnie znający chemię wie, że mamy do czynienia z włóknem mineralnym, całkowicie nietoksycznym, którego rzeczywiście groźne oddziaływanie chorobotwórcze wiąże się ze strukturą włóknistą, wnikającą do płuc drogami oddechowymi i tam wywołującą nowotwory.
 Do zrywania eternitowych pokryć dachowych próbuje się nawet angażować straż pożarną. Na farsę zakrawają pokazywane obrazki strażaków pracujących na dachach z przyłbicami hełmów, ale bez masek chroniących drogi oddechowe i zrzucających płyty eternitowe z dachu, krusząc je na dopiero szkodliwe części pyliste”.
 Tak pisze prof. Tomasz Winnicki, przewodniczący Państwowej Rady Ochrony Środowiska, do jej członków z prośbą o odpowiednią reakcję w tej sprawie.
 O szkodliwości azbestu pisałem w 1987 r. (Zrezygnujmy z azbestu – Aura 11/87). Przedstawiłem wówczas działania w sprawie eliminowania azbestu w USA. A zaczęło się od tego, że w latach 60. ub. wieku zaczęto kojarzyć dawne i ówczesne przypadki śmierci z powodu raka płuc z pracą tych osób w fabrykach produkujących wyroby azbestowe. W 1971 r. uznano ten minerał za niebezpieczny dla zdrowia, co było pewnego rodzaju szokiem dla przemysłu i budownictwa wobec jego powszechnego stosowania. Azbest odznaczał się bardzo dobrymi własnościami: odporny na wysoką temperaturę, czynniki chemiczne i mechaniczne, podatny do tkania i spilśniania. Dlatego znalazł szerokie zastosowanie w hutnictwie, energetyce, budownictwie i pożarnictwie. Zużywano go rocznie ok. 500 tysięcy ton i martwiono się raczej, czy jego pokłady nie zostaną wyczerpane.
 Zakwalifikowanie azbestu i jego wyrobów do materiałów niebezpiecznych (głównie w postaci jego cząstek wdychanych do płuc) spowodowało zwrócenie uwagi na pomieszczenia, w których jego koncentracja może być groźna. Dotyczyło to z reguły obiektów o charakterze publicznym (kina, teatry, szkoły), gdyż w nich, ze względu na niebezpieczeństwo pożarowe, stosowano powszechnie różnego rodzaju zasłony, przegrody i tynki azbestowe. Wszystkie te elementy budowlane postanowiono usunąć, co oczywiście wiązało się z poważnymi pracami remontowymi.
 Podobne akcje związane z zaniechaniem stosowania azbestu przeprowadziły kraje zachodnie, m. in. Anglia, Niemcy, Szwecja i Dania.
 Również i w naszym kraju, wprawdzie z dużym opóźnieniem, wydano wojnę azbestowi. Jej formalnym wypowiedzeniem była ustawa z 19 czerwca 1997 r. „O zakazie stosowania wyrobów zawierających azbest”.
 Najpierw opracowano program na lata 2003-2007, w którym zwrócono szczególną uwagę na inwentaryzację stanu zagrożenia, informację i edukację społeczeństwa oraz na budowę składowisk dla odpadów azbestowych. Zaniechano produkcji wyrobów azbestowych  i przewidziano odpowiednie procedury lekarskie dla osób zatrudnionych w zakładach produkujących takie wyroby.
 Raport o realizacji tego programu został przyjęty przez Radę Ministrów w 2008 r. i następnie opracowano nowy program oczyszczania kraju z wyrobów zawierających azbest.
 W zasadzie wszystkie podjęte zamierzenia realizowane są zgodnie z przepisami, ale spotykamy się z przypadkami, które opisał na wstępie prof. Winnicki.
 Dlatego prace związane z usuwaniem produktów azbestowych winny być realizowane rozsądnie i fachowo. Ustawodawca wyznaczył odległy termin na zakończenie prac, bo na 2032 r. Nikt rozsądny nie będzie specjalnie wymieniał rurociągu wodnego zbudowanego z z rur cementowo-azbestowych, gdyż podczas eksploatacji obrósł on osadem i zawarty w rurach azbest nie wywołuje żadnego zagrożenia. Pisałem zresztą o tym w 2001 r. (Co robić z produktami azbestowymi – Aura nr 2/2001), że dopiero  jeśli zbliża się koniec okresu trwałości lub zaistniała konieczność jego pogrubienia, trzeba go wymienić na rurociąg z innego tworzywa. A zdemontowane rury wywieźć na składowisko odpadów azbestowych. Podobne rozumowanie odnosi się do płyt eternitowych użytych na pokrycia dachowe lub fasadowych ścian obiektów budowlanych. Trzeba bowiem wziąć pod uwagę to, że azbest uwięziony w betonie lub pokryty powłokami farb nie jest groźny. Staje się niebezpieczny, gdy go uwalniamy, podczas łamania, kruszenia, przecinania. Dlatego te czynności stwarzają zagrożenia i winny być wykonywane z dużą ostrożnością i zachowaniem przepisów BHP. Najkorzystniej byłoby, aby takie pokrycia likwidowano w czasie modernizacji lub przebudowy strychów i dachów oraz termorenowacji obiektów przez specjalistyczne firmy. Jeśli takie pokrycia pękają i kruszą się, wówczas trzeba je jak najszybciej usunąć.
 Należy jeszcze dodać, że poszukiwane są jeszcze inne sposoby zagospodarowania odpadów azbestowych niż ich składowanie, które często wiąże się z dużymi kosztami transportu.
EDWARD GARŚCIA 

 

Radio Merkury - 4.08.2009 r.
Jak dbać o środowisko - pokażą w Centrum
Chcą pokazać młodzieży jak ważna jest ochrona środowiska i jak wykorzystywać słońce do produkcji ciepła i energii. W Liskowie w powiecie kaliskim powstaje Regionalne Centrum Informacyjno-Doradcze Odnawialnych Źródeł Energii. Jest to pierwsza w Wielkopolsce, a trzecia w kraju taka inwestycja.
Centrum powstaje przy Zespole Szkół nr 1 w Liskowie. W pierwszej kolejności wyremontowane zostaną warsztaty szkolne. Wymieniony zostanie dach, wszystkie okna i drzwi, budynek zostanie ocieplony i powstanie nowa elewacja. Remont pochłonie prawie pół miliona złotych.
Znacznie bardziej kosztowny będzie drugi etap. Wtedy wymieniona zostanie kotłownia z węglowej na paliwo ekologiczne. Zamontowane zostaną solary, które będą ogrzewać wodę dla szkoły i specjalna bateria wytwarzająca prąd elektryczny z energii słonecznej. W pobliżu szkoły stanie wiatrak produkujący prąd.
W szkole będą prowadzone spotkania i pokazy dotyczące odnawialnych źródeł energii. -Możemy tym zapleczem służyć również Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Kaliszu, w której studenci uczą się na wydziale ochrony środowiska- mówi starosta kaliski Krzysztof Nosal, który jest pomysłodawcą inwestycji.
Centrum ma być gotowe w drugiej połowie przyszłego roku. Inwestycja pochłonie ponad półtora miliona zł. Władze powiatu starają się o pozyskanie środków na ten cel m.in. z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu.  

Gazeta Wyborcza Poznań - 29.07.2009 r.
Dom studencki z tajską kuchnią
Akademiki zmieniają oblicze. Zamiast lamperii w korytarzach – hotelowe warunki i woda ogrzewana słońcem.(…)
Remont akademika właśnie się kończy. Z wind znikły już napisy nie do powtórzenia, a z pokojów róże i fiolety, którymi studenci malowali ściany. W segmentach czekają nowe biurka i szafy wnękowe, wszystko w beżo-brązach.(…)
Największa inwestycja jest z parteru niewidoczna. To farma solarna na dachu. -72 solary! Najwięcej w Poznaniu – mówi z dumą szef firmy instalacyjno-budowlanej Stanisław Wielądek. Jego pracownicy właśnie kładą na dachu rury solarne. Instalacja posłuży mieszkańcom i „Zbyszka”, i „Jagienki”. Będzie grzała 30 proc. wody zimą i 60 proc. wody latem. Jak szacuje Wojewódzki  Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który dofinansował inwestycję kwotą 300 tys. zł, wydatek zwróci się UAM w ciągu kilkunastu lat.
 

 

Gazeta Wyborcza Poznań – 23.02.2009 r.
Kanalizacja za sto milionów złotych na ratunek Noteci
Czysta woda, nowe miejsca pracy, zielone, atrakcyjne dla turystów tereny – szanse na taką przyszłość ma północna Wielkopolska.
Pod koniec stycznia Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu podpisał preumowy z dziewięcioma gminami leżącymi nad Notecią. Dzięki dofinansowaniu z Wielkopolskiego Programu Operacyjnego uda się zrealizować przedsięwzięcia, których łączna wartość to 24,8 mln euro.
Przewidywana za te pieniądze rozbudowa sieci kanalizacyjnej i oczyszczalni ścieków ochroni nie tylko rzekę, ale ma także istotne znaczenie dla mieszkańców tego regionu(…)
Jak wynika z raportu o stanie środowiska Wielkopolski, do Noteci wpływają ścieki z terenu jej dorzecza, co sprawia, że czystość wody w rzece i jej dopływach zdecydowanie nie jest zadowalająca. Celem projektu jest jednak nie tylko poprawa jakości wody, ale również rozwój całego regionu.-Porozumienie zostało tak zawiązane, by w jego ramach można było organizować małe przetargi, w których spore szanse będą miały lokalne, wielkopolskie firmy. To może zagwarantować pracę na najbliższych kilka lat - zapewnia senator RP Piotr Głowski.  

 

Przegląd Komunalny - 15 lat WFOŚiGW 1993-2008 (3/2008)
Ziemia będzie zieloną planetą
Prof. Maciej Nowicki, Minister Środowiska:
Polska wypracowała bardzo dobry system finansowania ochrony środowiska. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz wojewódzkie fundusze ochrony środowiska pozwalają corocznie sprawnie i skutecznie wspomagać finansowo setki inwestycji. I, co ważne, są to pieniądze, które nie obciążają budżetu państwa.
Fundusze – Narodowy i wojewódzkie, a także te na niższych szczeblach, pozwalają rozsądnie zarządzać środkami pochodzącymi z programów unijnych. Oczywiście nigdy nie jest tak, że nie może być lepiej. Przydałaby się reforma funduszy, ale w ramach istniejącego systemu. Można między innymi ujednolicić procedury, jeszcze lepiej gospodarować pieniędzmi czy zorganizować lepszy przepływ informacji z baz danych między funduszami, ale powinny one nadal istnieć.
Natura nas upomina
Jan Rączka, Prezes Zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska
i Gospodarki Wodnej:
System ma wiele zalet, jest stabilny, umocowany w prawie, posługuje się czytelnymi procedurami i sprawdzonymi instrumentami finansowymi. Posiada świetnie wykształcone kadry. Wojewódzkie fundusze od wielu już lat pozostają niezawodnymi partnerami Narodowego Funduszu, z którymi współpraca układa się dobrze. Aktualnie opracowujemy wspólną strategię Narodowego Funduszu i funduszy wojewódzkich na lata 2009-2012. Równolegle przygotowywane są strategie poszczególnych funduszy.
Myślimy też o wspólnych programach pożyczkowych na Odnawialne Źródła Energii, w ramach których Narodowy Fundusz będzie udzielał hurtowych pożyczek funduszom wojewódzkim, te zaś będą je rozdzielać beneficjentom końcowym. Zarówno dla nas, jak i dla funduszy wojewódzkich projekty unijne są priorytetem, co przekłada się na duże zaangażowanie i dobrą współpracę  wszystkich stron.


Gazeta Prawna 27.10.2008 r.

Kosmetyczna reorganizacja
Stanisław Gawłowski, Wiceminister Środowiska:
 Wypracowaliśmy koncepcję, żeby przekształcić Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w państwową jednostkę organizacyjną. Nie straci dzięki temu osobowości prawnej, tylko przestanie być funduszem celowym. Wojewódzkie fundusze, które od 15 lat z powodzeniem działają na rzecz poprawy stanu środowiska, staną się samorządowymi jednostkami  organizacyjnymi, które również zachowają osobowość prawną. Nie będą to już fundusze celowe, ale nie zmienią się zasady ich funkcjonowania.
 Beneficjenci będą mogli korzystać ze środków Narodowego i wojewódzkich funduszy tak, jak do tej pory. Źródła przychodów Narodowego i wojewódzkich funduszy pozostaną takie same, jak również kierunki wydatkowania pieniędzy, ale w praktyce oznacza to większy nadzór nad wojewódzkimi funduszami przez samorząd województwa. 

 

Gazeta Prawna 25.09.2008
Będzie mniej pieniędzy na ochronę środowiska
Zmiana prawa. Rząd chce zlikwidować fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Ich zobowiązania przejmą gminy, powiaty i województwa ale oznacza to znaczny spadek środków na finansowanie ochrony środowiska.
Likwidacja funduszy ochrony środowiska, zwłaszcza wojewódzkich, to – jak twierdzą przedstawiciele funduszy – jeden z najbardziej kontrowersyjnych pomysłów w projekcie nowej ustawy o finansach publicznych. Samorządy, które mają przejąć zadania z ochrony środowiska, twierdzą, że nie będą w stanie pozyskać tylu środków na ochronę środowiska, jakie pozyskiwały dotychczas fundusze.
Zgodnie z projektem nowej ustawy o finansach publicznych środki finansowe, zobowiązania i zadania gminnych, powiatowych i wojewódzkich funduszy przejmą do końca 2009 r. jednostki samorządowe. Z uzasadnienia do projektu ustawy wynika też, że likwidacja funduszy nie oznacza pozbawienia lub ograniczenia samorządom środków przeznaczonych na zadania z zakresu ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Celem jest natomiast ułatwienie przepływu tych środków. Eksperci twierdzą jednak co innego.
Spór dotyczy przede wszystkim likwidacji wojewódzkich funduszy, które mają osobowość prawną i do których trafiają największe środki (65 proc. wszystkich środków z kar i opłat). Mogą się one także zadłużać, kupować udziały w spółkach, pozyskiwać środki z Unii Europejskiej i emitować własne obligacje.
Zdaniem Ludwika Węgrzyna ze Związku Powiatów Polskich likwidacja wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej utrudni samorządom wykonywanie niektórych zadań.
-Istnieją różne źródła finansowania inwestycji na ochronę środowiska, ale likwidacja wojewódzkich funduszy ograniczy możliwości finansowania przedsięwzięć proekologicznych przekonuje Ludwik Węgrzyn. Podobnie uważa Krzysztof Mączkowski, zastępca prezesa WFOŚiGW w Poznaniu oraz członek zarządu Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Wielkopolski.
Przykładowo, w województwie wielkopolskim Fundusz może sfinansować rocznie zadania o wartości 200 mln zł. Szacujemy, że po likwidacji samorządy będą w stanie sfinansować zadania w wysokości ok. 40 mln zł – mówi Krzysztof Mączkowski. Wyjaśnia, że środki finansowe, które mają przejąć samorządy, nie będą mogły być wydawane na zasadzie pożyczek, ale będą przekazywane w formie dotacji, co – jego zdaniem – oznacza radykalny spadek środków na ochronę środowiska. (…)
Maciej Nowicki, minister środowiska:
Nasz dotychczasowy system finansowania ochrony środowiska uważam za bardzo dobry i sprawdzony. Wiele państw europejskich stawiało go sobie za wzór. Bez Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Wojewódzkich Funduszy na pewno nie udałoby nam się w tej dziedzinie tak wiele zrobić. Nie korzystaliśmy z pieniędzy z budżetu. Zgadzam się, że trzeba fundusze zreformować – ale w ramach istniejącego systemu, który koniecznie trzeba utrzymać. Można bardziej gospodarnie wydawać pieniądze, ujednolicić procedury a dane z banku informacji o rzeczywistych efektach ekologicznych przedsięwzięć i ich kosztach udostępnić wszystkim funduszom. Natomiast zmiana systemu byłaby niekorzystna i mogła skutkować np. znacznie gorszą absorpcją środków unijnych.

 

Polska Głos Wielkopolski 5.09.2008
Ekologiczny Stęszew
Po wybudowaniu oczyszczalni ścieków w Witoblu na terenie gminy  Stęszew powstają kolejne odcinki kanalizacji.
 W ostatnich dniach zakończono układanie kanalizacji w ulicach Granicznej i Długiej w Witoblu. Trwają roboty na ulicy Łódzkiej. Kanalizacja układana jest też we wsi Sapowice. Przygotowywana jest budowa kolektorów w Zamysłowie w ulicach Wrocławska i Twardowska. Urząd Miasta i Gminy w Stęszewie przygotowuje rozbudowę oczyszczalni w Strykowie.
 Budżet gminy Stęszew wynosi 30 mln zł. Kanalizacja powstaje częściowo z kredytów z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Aż 20 procent tego kredytu bywa umarzana. Zadłużenie gminy wynosi około 5,7 mln zł.

 

Gazeta Wyborcza 29.08.2008
Porządki w funduszach i agencjach
Zamiast funduszy celowych rachunki bankowe – to jeden z pomysłów resortu finansów na uporządkowanie finansów publicznych.
Najnowszy projekt ustawy o finansach publicznych zakłada pozbawienie osobowości prawnej państwowych funduszy celowych. – W żadnym razie nie oznacza to ich automatycznej likwidacji, nadal będą działać w formie rachunków bankowych – zaznacza dyrektor w MF Marta Postuła.
Fundusze celowe zakładano już w II Rzeczypospolitej. Zbierają one „znaczone pieniądze”, np. do Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych trafiają kary od pracodawców nie zatrudniających niepełnosprawnych, a do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – kary od trucicieli. Ten sposób zbierania środków chroni  pieniądze na konkretne cele, które mogłyby przepaść przy targach nad budżetem w parlamencie. (…)
-Chcemy, aby nasi koledzy w rządzie zadbali, by ten projekt nie był tak kontrowersyjny – mówi przewodniczący klubu PSL Stanisław Żelichowski. Jedna z kontrowersji dotyczy właśnie samorządowych funduszy ochrony środowiska. – Jedna złotówka wydana z tych funduszy gromadzi 2-3 zł z innych środków. To takie drożdże, które napędzają inwestycje ekologiczne. Przy tych inwestycjach, programach mamy często krótkie terminy – trzeba mobilizować siły, a nie wprowadzać pochopne rozwiązania – uważa poseł Żelichowski (PSL). (…)

 

Przegląd Komunalny, 1/2008
Pełna mobilizacja
  Rozpoczęła się VI kadencja Sejmu. Co przyniosą kolejne dni nowych rządów – czas pokaże. Nastała pora podsumowań i rozliczeń, a przede wszystkim wytyczania kierunków działań na przyszłość. Na co szefowie poszczególnych ministerstw, szczególnie rozwoju regionalnego i środowiska, powinni zwrócić uwagę? W którą stronę zdążać, by Polska ustawicznie rozwijała się, ale w sposób zrównoważony i przyjazny środowisku.
  (…)Poczynania poprzedniego rządu Przemysław Gonera, przewodniczący Konwentu Prezesów Zarządów Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, prezes WFOŚiGW w Poznaniu, ocenia w kontekście ostatnich 15 lat. -Podjęto wiele działań, mających usprawnić inwestycje i pozyskiwanie środków unijnych jednak forsowany projekt zlikwidowania wojewódzkich funduszy groził destabilizacją bardzo dobrze funkcjonującego systemu finansowania ochrony środowiska w Polsce. Jego zdaniem, dobrze, że nowy minister środowiska jednoznacznie opowiedział się za utrzymaniem WFOŚiGW i wykorzystaniem ich doświadczeń w realizacji projektów unijnych. – Trzeba podkreślić, że wojewódzkie fundusze są regionalnymi instytucjami finansów publicznych. Nie ma w regionie innych podmiotów, które oferowałyby inwestorom tak tanie środki finansowe – twierdzi P. Gonera. – Proponowana likwidacja tego źródła finansowania spowodowałaby, że nagle gminom zabrakłoby instytucji, która mogłaby im pomóc dofinansować przedsięwzięcie do 70-90% kosztów kwalifikowanych.(…)
  -Stworzyliśmy taką dobrą strukturę: Instytucję Zarządzającą, czyli MRR i Instytucję Pośredniczącą, czyli resort środowiska. I wreszcie dostrzeżono nas, wojewódzkie fundusze. W czerwcu ub. r. podpisaliśmy umowę i oto jesteśmy Instytucją Wdrażającą oś priorytetową I i II, czyli gospodarkę wodno-ściekową i gospodarkę odpadami Funduszu Spójności – powiedział P. Gonera. – Zadań nam na szczęście przybyło, mamy kompetentną kadrę, która doskonale sobie radzi z tymi tematami i mam nadzieję, że ten system finansowania ochrony środowiska przetrwa przynajmniej do końca okresu przejściowego, czyli do 2015 r. My chcemy pracować. Dlatego dla nas najważniejsze jest, żeby strona rządowa dostrzegła nasze zaangażowanie i to, że działamy od 15 lat według określonego schematu, który okazuje się zbieżny z procedurami obowiązującymi w Unii, i że chcemy wspomóc beneficjentów od strony logistycznej, ale również korzystnymi pożyczkami dla samorządów na wkład własny. Słowa  prezesa Gonery potwierdza Krzysztof Mączkowski, wiceprezes WFOŚiGW w Poznaniu: -Wojewódzkie fundusze to nie tylko jednostki finansujące. Dysponujemy też stabilną, merytoryczną kadrą, która jest w stanie pomagać wnioskodawcom w uzupełnieniu środków do inwestycji o środki unijne, a także wspomagać beneficjentów w zakresie przygotowania wniosków, na etapie realizacji inwestycji i ich rozliczania.
  Do kwestii wojewódzkich funduszy odniósł się również nowy minister środowiska: -Polska ma sprawdzony w kilkunastoletniej praktyce system finansowania ochrony środowiska. Próby jego zlikwidowania w momencie, kiedy przed naszym krajem stoją tak wielkie wyzwania, mogłyby skończyć się katastrofą – twierdzi prof. M. Nowicki. – Nie poradzilibyśmy sobie z absorpcją środków unijnych. Przecież fundusze ekologiczne mają już doświadczenie przy wykorzystaniu licznych europejskich programów. (…)
 

Głos Wielkopolski, 25/26 sierpnia 2007r.
Przekażą pieniądze na ratowanie jezior
Ponad pięć milionów złotych przekaże konińska kopalnia węgla brunatnego na budowę przepompowni, która ma zapobiec wysychaniu akwenów wodnych znajdujących się w pobliżu odkrywek. Realizacja tej inwestycji pozwala mieć nadzieję, że region uniknie zagłady ekologicznej.
  Przez ostatnie lata władze kopalni stanowczo zaprzeczały, że powstałe w wyniku ich działalności odkrywki, mają cokolwiek wspólnego z obniżaniem się poziomu wody w pobliskich jeziorach. Teraz władze spółki zdecydowały się sfinansować program związany z przepompowywaniem wody z odkrywek do akwenów.
  Zgodnie z projektem kopalnia wyłoży połowę pieniędzy na tę inwestycję. Czterdzieści procent wydatków ma sfinansować Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a pozostałe 10 procent samorządy – gminne i powiatowy. Mimo tej deklaracji nadal nie zawarto ostatecznego porozumienia w tej sprawie.(...)

Głos Wielkopolski, 18 lipca 2007 r.
Opłaty i kary - inaczej
  Prostujemy nieścisłości, które znalazły się w artykule „Smrodzimy za miliony” zamieszczonym w „Głosie Wielkopolskim” z dnia 18 lipca 2007 r.
  Publikacja interesująco przedstawia istotne zagadnienia  finansowania ochrony środowiska jednak należy podkreślić, że środki pozyskiwane z tytułu opłat i kar za korzystanie ze środowiska nie wpływają do skarbu państwa, jak stwierdzono w artykule, lecz opłaty przekazywane są do Urzędu Marszałkowskiego, a kary do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Obie instytucje zgodnie z ustawą rozdzielają pozyskane środki pomiędzy gminne, powiatowe, wojewódzki oraz Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Procentowy udział każdego z funduszy w różnych rodzajach opłat jest ściśle określony w ustawie, a pozyskane środki są przeznaczane na wspieranie przedsięwzięć ekologicznych. W ubiegłym roku WFOŚiGW w Poznaniu przekazał na  ich dofinansowanie ponad 150 mln zł. Ponad połowa tych środków kierowana jest na realizację przedsięwzięć związanych z ochroną wód i gospodarką wodną w regionie.
  Tytuł artykułu, z budzącym nieprzyjemne skojarzenia słowem „smrodzimy” oraz niektóre stwierdzenia mogą sugerować szczególny udział wielkopolskich firm w zanieczyszczaniu środowiska, za co są one surowo karane. Tymczasem w środkach przekazywanych funduszom dominują opłaty za korzystanie ze środowiska. Kary stanowią zaledwie około 1 proc. Warto podkreślić, że dzięki inwestycjom dofinansowywanym przez fundusze oraz poszerzaniu wiedzy ekologicznej poprawia się stan środowiska w Wielkopolsce. Świadczy o tym między innymi także systematyczne zmniejszanie się wpływów z tytułu opłat i kar za korzystanie ze środowiska.
Poniżej przedstawiamy tekst artykułu „Smrodzimy za miliony”
  Wielkopolska jest na czwartym miejscu pod względem wpływów z kar i opłat za wykorzystanie środowiska. W niechlubnym rankingu województw wyprzedziły nas tylko Śląsk, Dolny Śląsk oraz Mazowsze.
  Ministerstwo Środowiska    właśnie opublikowało podsumowanie 2006 roku. Ponad 155 milionów złotych wpłynęło do skarbu państwa z terenu naszego regionu. W kwocie tej zawierają się wszelkie kary, jakie Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska nałożył na firmy i instytucje za zanieczyszczanie wód, powietrza i niewłaściwe gospodarowanie odpadami. Składają się na nią także wszelkiego rodzaju opłaty za użytkowanie wody, gleby i powietrza.
  Jak co roku, najwięcej płacimy, tak jak i w całym kraju, za zanieczyszczenie powietrza (ponad 90 milionów złotych) i gospodarkę odpadami (30 mln). Za użytkowanie i zanieczyszczanie wód Wielkopolanie zapłacili prawie 27 milionów złotych kar i opłat.(…)
  Nasza wysoka pozycja w rankingu wynika bowiem z tego, że jesteśmy drugim co do wielkości województwem w Polsce. Większe jest tylko województwo mazowieckie. O wiele większy problem ma Dolny Śląsk, to województwo nie jest ani największe, ani najgęściej zaludnione, a znalazło się przed nami. Z kolei obecność Śląska na pierwszym miejscu nikogo nie dziwi.
  Średnio z każdego województwa państwo ściągnęło w ubiegłym roku ponad 93 miliony złotych kar i opłat. Najmniej, bo tylko 17 milionów wpłynęło z województwa podlaskiego.
  Teraz zebrane w ten sposób środki trafią do wojewódzkich, powiatowych i gminnych Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Zostaną one wykorzystane na inwestycje związane z budową oczyszczalni ścieków czy kanalizacji.(…)
 

 Sprostowanie publikacji „Gazety Prawnej" 

  Zgodnie z art. 31 Prawa Prasowego proszę o sprostowanie nieścisłości, które znalazły się w publikacji „Warto pozostawić rachunki dochodów własnych” zamieszczonej w „Gazecie Prawnej” z dnia 3 lipca br. 
  Wbrew zawartym w artykule  twierdzeniom Prezesa Związku Miast Polskich Ryszarda Grobelnego, że nieprawdziwe są opinie, iż po likwidacji wojewódzkich funduszy ochrony środowiska zmniejszą się środki przeznaczane na ochronę środowiska, ograniczenie nakładów na tę ważną dziedzinę gospodarki będzie nieuchronne. Podkreślili to w niedawnym liście otwartym do premiera naukowcy zajmujący się ekologią. Wojewódzkie fundusze, przeznaczają bowiem na ochronę środowiska znacznie więcej środków niż wpływa do nich z tytułu opłat i kar za użytkowanie środowiska. Wynika to z możliwości gospodarowania tymi środkami poprzez system dotacji i pożyczek udzielanych inwestorom. W roku 2006 WFOŚiGW uzyskały z opłat i kar niespełna 700 mln zł ale na dofinansowanie przedsięwzięć ekologicznych przeznaczyły 1,4 mld zł. Środki te wsparły również kilkadziesiąt przedsięwzięć ekologicznych realizowanych przez miasto Poznań, którego R. Grobelny jest prezydentem.
  Jako prezes ZMP R. Grobelny opowiada się za utrzymaniem gminnych funduszy ochrony środowiska i jednocześnie wyraża obawy, że przejęcie środków na ochronę środowiska przez samorząd wojewódzki może sprawić, że „marszałek województwa będzie wolał realizować duże zadania w województwie niż mniejsze, gminne”. Dodajmy jeszcze, że wcale nie będą to musiały być zadania z dziedziny ochrony środowiska. Właśnie takim zagrożeniom zapobiega obecny system finansowania przedsięwzięć ekologicznych, którego istotnym elementem są niezależne ale pozostające pod kontrolą samorządów i działające zgodnie z przejrzystymi procedurami WFOŚiGW. Zapewniają one, że nasze wspólne środki na ochronę środowiska są prawidłowo wydatkowane. Kierowane są na realizację przedsięwzięć uzasadnionych społecznie, dobrze przygotowanych i gwarantujących osiągnięcie efektów ekologicznych.

   Dr Przemysław Gonera
  Przewodniczący Konwentu
Prezesów Zarządów WFOŚiGW 

  Fragmenty wypowiedzi  Ryszarda Grobelnego, prezesa Związku Miast Polskich, prezydenta Poznania zamieszczone w „Gazecie Prawnej” z 3 lipca br. w artykule "Warto pozostawić rachunki dochodów własnych" 
  -Czy nie należy również likwidować gminnych i powiatowych funduszy Ochrony środowiska?
  -Uważamy, że zmiana w tym przypadku jest niepotrzebna. Dzięki tej likwidacji nie zmniejszą się koszty administracyjne, ponieważ samorządy nie ponoszą w związku z działalnością tych funduszy takich kosztów. Inaczej sprawa wygląda z funduszami wojewódzkimi.
  -Czy po likwidacji wojewódzkich funduszy ochrony środowiska na ochronę środowiska przeznaczane będą mniejsze środki niż obecnie?
  -Takie opinie są nieprawdziwe. Nie mamy takich obaw. Zaletą likwidacji wojewódzkich funduszy jest to, że byłyby to środki poddane pełnej kontroli publicznej, które byłyby wydatkowane w jednolitym systemie finansów województwa. Gminy boją się jednak, że środki przeznaczane na ochronę środowiska przejmą województwa. Gminy wolą więc mieć niezależny Fundusz, ponieważ łatwiej im pozyskać fundusze. Obawa, że marszałek województwa będzie wolał realizować duże zadania w województwie niż mniejsze, gminne, jest moim zdaniem uzasadniona.
 

 

Gazeta Wyborcza, 9.05.2007
Naukowcy bronią funduszy
i pieniędzy na ekologię

Przeciwko planom likwidacji wojewódzkich funduszy ochrony środowiska zaprotestowało wczoraj w liście otwartym do premiera Jarosława Kaczyńskiego 25 znanych naukowców.
  Naukowcy obawiają się, że środków na ekologię będzie mniej, a bez pożyczek udzielanych przez fundusze samorządy nie dadzą rady pozyskać pieniędzy z UE. Likwidację od 2008 r. lokalnych funduszy celowych, w tym wojewódzkich funduszy ochrony środowiska, ogłosiła wicepremier Zyta Gilowska.
  -Ich przychody staną się dochodami jednostek samorządu terytorialnego – tłumaczył wczoraj wiceminister finansów Adam Pęzioł. Jego zdaniem pieniędzy na ochronę środowiska nie będzie mniej, bo samorządy będą musiały przeznaczyć na ten cel wszystkie dochody z pobieranych od trucicieli opłat i kar. Nie będą jednak mogły udzielać pożyczek, jak robiły dotąd fundusze, ale jedynie udzielać dotacji na konkretne przedsięwzięcia i dopłat do kredytów.
  Nie ma też zagrożenia dla absorpcji środków unijnych przeznaczonych na ekologię. –W latach 2007-13 wpływy z opłat wyniosą 2,2-2,3 mld zł rocznie. To oznacza zdolność do wykorzystania wszystkich środków z Unii – uważa Pęzioł.
  Za to Artur Rajzer z Ministerstwa Środowiska najpierw przyznał, że jego resort nie zna konkretów reformy Gilowskiej, a następnie wymienił zalety obecnego systemu.
  -Wojewódzkie fundusze udzielają niskooprocentowanych pożyczek na inwestycje ekologiczne. One zapewniają odtwarzalność środków na ochronę środowiska. W 2006 r. wojewódzkie fundusze wydały 1,4 mld zł, z czego tylko 700 mln zł pochodziło z opłat – mówił Rajzer.
  Wsparł go prof. Tomasz Żylicz z Uniwersytetu Warszawskiego: -Przychody z opłat maleją, bo ich stawki nie są waloryzowane. Jeżeli nie będzie możliwości udzielania pożyczek, środki na ochronę środowiska będą malały.
  Wiceminister Pęzioł próbował przygwoździć naukowców liczbami. W 2006 roku NFOŚiGW miał 972,1 mln zł przychodów z opłat, lecz jego wydatki wyniosły tylko 499,8 mln zł.  -Pojawia się pytanie: co Fundusz finansuje, skoro środki z pobieranej daniny publicznej tylko w połowie poszły na finansowanie zadań z ochrony środowiska? – nieco kpił wiceminister Pęzioł.
  I przytoczył inne szokujące dane: aż 750,4 mln zł NFOŚiGW zainwestował w akcje i udziały. –A to oznacza, że rząd emituje papiery wartościowe, by sfinansować deficyt budżetowy, a w tym samym czasie inny państwowy fundusz w nie inwestuje – mówił wiceminister. Nieco lepiej jest w wojewódzkich funduszach, bo te kupiły akcji i udziałów „tylko” za 207 mln zł.
  Najsmutniej zabrzmiał prof. Stefana Kozłowski (PAN).-Atak na polski system finansowania ochrony środowiska jest samobójczy. Dla poklasku, po to, by pochwalić się, że robimy reformy, demontuje się system. Nie ma żadnych gwarancji, że samorządy przeznaczą te środki na środowisko – denerwował się profesor.
  Teraz wydajemy na ekologię 7 mld zł rocznie. –To grubo za mało. Polska musi przeznaczać na ochronę środowiska dwa-trzy razy więcej niż dotąd – uważa prof. Kozłowski.
  W traktacie akcesyjnym z Unią Europejską Polska zobowiązała się poczynić do 2016 roku kosztowne inwestycje. –Zobowiązaliśmy się zrealizować dyrektywę ściekową i odpadową, nie wywiązujemy się z tego. Będziemy płacić kary – przestrzegał prof. Kozłowski.
  -Głównym podmiotem realizującym zadania ekologiczne po 90 roku są samorządy. Obawa, że one nie wydadzą tych środków jest bezpodstawna – uspokajał wiceminister Pęzioł.
 

 

Gazeta Wyborcza, 5.04.2007
Rząd, pilnując grosza, oszczędzi 10 mld

Musimy doprowadzić do sytuacji, w której grosz publiczny będzie dobrze pilnowany. Doświadczenie uczy, że jest dobrze pilnowany, jak jest w budżecie – przekonywał wczoraj do nowej ustawy o finansach publicznych premier.
Premier przyznał, że projekt zakładający likwidację róznych funduszy, zakładów budżetowych czy gospodarstw pomocniczych jest „politycznie skomplikowany”.
-Ten projekt narusza interesy klasy politycznej, różnych partii, także PiS, bo często te fundusze znajdowały się pod kontrolą tej klasy politycznej. My z tym kończymy. Trzeba będzie do tego przekonać także tych, którzy na tym stracą. To będzie służyło Polsce, choć niekoniecznie interesom wszystkich posłów. Posłowie są jednak patriotami i ta motywacja zwycięży – nie traci nadziei premier.
Najwięcej obrońców wśród klasy politycznej mają fundusze ochrony środowiska (wojewódzkie, powiatowe i gminne). Zbierają one kary od trucicieli, zwykle dysponują znacznymi sumami. (…)
Wiceminister Adam Pęzioł uspokajał samorządowców:- Trzy tysiące funduszy ochrony  środowiska zostanie zlikwidowanych, ale ich dochody zasilą budżety samorządów. Samorządowcy nie muszą bać się utraty tych środków.
Samorządy nie będą już musiały pożyczać pieniędzy od funduszy, same będą decydować o tym, do jakiego konkretnego przedsięwzięcia ekologicznego chcą dopłacać. –Tym samym dodatkowe 2,5 mld zł popłynie do samorządów, co znacznie wzmocni ich zdolność absorpcji unijnych środków – zapewniał wiceminister Pęzioł.
W sumie zlikwidowanych zostanie 10 tys. funduszy samorządowych. Pracownicy tych funduszy staną się pracownikami samorządów, za to ich rady nadzorcze i zarządy znikną.
Ministerstwo Finansów zamierza znieść osobowość prawną funduszy. Nie będą już mogły samodzielnie podejmować decyzji, np. o inwestycjach na rynku kapitałowym czy o tworzeniu spółek. Obsługą funduszy mogą zająć się osobne jednostki budżetowe. Także ZUS i KRUS staną się takimi jednostkami (w KRUS rację bytu straci fundusz administracyjny). Będą utrzymywane z budżetu, a nie jak teraz ze składek, a ZUS nie będzie mógł pożyczać w bankach.(…)

 

Aura, marzec 2007

Finansowanie inwestycji w ochronie środowiska

Z początkiem lutego br. spotkało się, na zaproszenie redakcji „Aury”, grono osób, kształtujących politykę ochrony środowiska w Polsce w ostatnich latach, kierujących instytucjami finansowymi, aby omówić sytuację w finansowaniu inwestycji w zakresie ochrony środowiska. Publikujemy główne tezy ich wystąpień. (…)
   Dr Józef Kozioł, profesor wyższej Szkoły Rozwoju Lokalnego w Żyrardowie, który z końcem lat 80. był ministrem ochrony środowiska i zasobów naturalnych - Warto przypomnieć, że tworzenie nowych instrumentów i organizacji finansowania ochrony środowiska zbiegło się w czasie z uzyskaniem pełnej zgodności poglądów władzy państwowej z oczekiwaniami społeczeństwa o priorytetach polityki ekologicznej w naszym kraju. Fundamentalnym wręcz przedsięwzięciem było utworzenie ustawą z kwietnia 1989 r. Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i nadanie mu osobowości prawnej. Nieco później, bo na początku lat dziewięćdziesiątych, postąpiono tak wobec wojewódzkich funduszy. Fundusz ten, a obecnie fundusze, odegrały decydującą rolę w inspirowaniu i dynamizowaniu nakładów na omawiane cele. Wówczas to także – w trakcie obrad Okrągłego Stołu – postanowiono utworzyć specjalistyczny Bank Ochrony Środowiska. Ta konstrukcja stała się podstawą wykształcenia oryginalnego, polskiego systemu finansowania ekologii, którego poszczególne ogniwa mają wspólną misję i kierują się regułami właściwymi dla gospodarki rynkowej.
Trzecim ogniwem polskiego systemu finansowania ekologii jest Fundacja Ekofundusz, która działa pod międzynarodową kontrolą, wypracowała ciekawe procedury i ma w swoim dorobku szereg zrealizowanych projektów zgodnych z priorytetami polityki ekologicznej. (…)
   Dr inż. Kazimierz Kujda, prezes Zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej jest obecnie największą instytucją publiczną finansującą ochronę środowiska i gospodarkę wodną w kraju (…) W latach 1989-2006 Narodowy Fundusz wydatkował na ochronę środowiska ok. 18 mld zł, udzielając pożyczek na kwotę ok. 11,1 mld zł, dotacji w wysokości ok. 5,9 mld zł oraz udzielając wsparcia kapitałowego podmiotom działającym na rzecz ochrony środowiska w kwocie ok. 960 mln zł.
Działalność Narodowego Funduszu ukierunkowywana jest obecnie, w coraz większym zakresie, na obsługę i współfinansowanie projektów dofinansowywanych funduszami Unii Europejskiej. Wielkość środków przyznanych Polsce w latach 2001-2006, w ramach przedsięwzięć ochrony środowiska, zatwierdzonych do współfinansowania z funduszu ISPA, przekształconego od 2004 roku w Fundusz Spójności, wynosi 2855 mln euro. Całkowite wydatki kwalifikowane wynoszą 4,3 mld euro, natomiast wkład krajowy to 1,46 mld euro. (…)
   Dr Jerzy Witold Pietrewicz, prezes Zarządu BOŚ SA – Bank Ochrony Środowiska jest jednym z kluczowych ogniw obecnego systemu finansowania ochrony środowiska w Polsce. Od kilkunastu lat wspiera i będzie wspierał inwestycje związane z ochroną środowiska, czyniąc to samodzielnie, ale przede wszystkim we współpracy z donatorami, czyli Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i funduszami wojewódzkimi, a przy realizacji niektórych projektów także z EkoFunduszem. (…) Nasz Bank wychodzi z inicjatywą utworzenia specjalnego funduszu poręczeń, który będzie pewnego rodzaju gwarantem wiarygodności organizacji pozarządowych w staraniach o środki pomocowe z Unii Europejskiej. (…)
   Profesor Maciej Nowicki, prezes Zarządu Fundacji EkoFundusz – Oceniając obecny system finansowania inwestycji, trzeba przypomnieć lata 80., kiedy budziła się świadomość społeczeństwa o rzeczywistym stanie naszego środowiska. 30% mieszkańców kraju żyła na obszarach ekologicznego zagrożenia, na których przekraczane były normy zanieczyszczenia środowiska. Niemal połowa miast nie miała oczyszczalni ścieków i w efekcie tylko 4% polskich rzek miało wodę czystą, a na 35% ich długości woda była tak zanieczyszczona, że nie nadawała się nawet do celów przemysłowych. W przemyśle i energetyce nie pracowała ani jedna instalacja do redukcji emisji dwutlenku siarki czy tlenków azotu, a stężenia zanieczyszczeń atmosfery znacznie przekraczały dopuszczalne normy we wszystkich aglomeracjach miejsko-przemysłowych, powodując znaczne straty zdrowotne i materialne. Wielkość tych strat szacowana była na 5-10%  dochodu narodowego, podczas gdy wydatki na ochronę środowiska wynosiły zaledwie 0,2-0,5% PKB. (…)
   Dr Przemysław Gonera, prezes Zarządu WFOŚiGW w Poznaniu, przewodniczący Konwentu Prezesów Zarządu WFOŚiGW - Mitem jest przedstawianie funduszy jako instytucji całkowicie oderwanych od struktur państwowych i obracających środkami finansowymi bez jakiegokolwiek nadzoru. Taki czarny obraz nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej są pod stałą kontrolą ministra środowiska oraz samorządów terytorialnych i zawodowych, a także organizacji ekologicznych. To ich przedstawiciele są w radach nadzorczych, które mają decydujący wpływ na działalność funduszy. Jest ona także bieżąco kontrolowana przez NIK oraz urzędy skarbowe. (…)
Przedsięwzięcia ekologiczne bywają skomplikowane i zwykle nastręczają samorządowym inwestorom sporo problemów organizacyjnych. WFOŚiGW są dla nich podporą i mogą, co już zresztą czynią, w porozumieniu z NFOŚiGW, z powodzeniem wypełniać funkcję instytucji pośredniczącej. Posiadają one specjalistów, których wiedza i doświadczenie w realizacji projektów ekologicznych dofinansowywanych z programów unijnych powinna być należycie wykorzystywana. Należy dążyć do rozszerzenia uprawnień WFOŚiGW do prowadzenia konsultacji z potencjalnymi inwestorami oraz monitorowania absorpcji środków unijnych w województwach. (…)
 

 

Głos Wielkopolski, 8.02.2007
Finansują oczyszczanie
Ekologia/ Coraz więcej gmin i miast korzysta z funduszy ochrony środowisk


Nowe zbiorniki wodne, zakłady utylizacji, oczyszczalnie ścieków – to efekt inwestycji finansowanych przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu. Ich wartość w ubiegłym roku wyniosła 150 mln zł. W tym roku wydatki będą o prawie 10 mln zł wyższe.
Dzięki pomocy unijnego Funduszu Spójności i WFOŚiGW zakończono kilka ważnych inwestycji, w tym Zakład Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych „Orli Staw” koło Kalisza, zbiorniki wodne w Pakosławiu i Starym Mieście oraz oczyszczalnie w Łęce, Koźminku i Bralinie.
Budowana jest między innymi kanalizacja na os. Strzeszyn w Poznaniu, w gminie Ostrzeszów, oczyszczalnia w Miejskiej Górce. Prawie 9 mln zł kosztuje likwidacja 13 mogilników na terenie województwa.
-Niepokój budzi liczba składanych przez inwestorów rezygnacji z pomocy finansowanej przez Fundusz – mówi Przemysław Gonera, prezes WFOŚiGW w Poznaniu.-Powodem jest to, że wielu wnioskodawcom brakuje środków własnych lub nie uzyskują dotacji z innych źródeł.
W ciągu najbliższych pięciu lat w Wielkopolsce z unijnego Funduszu Spójności sfinansowanych zostanie 13 strategicznych inwestycji.
 

 

Ekogoniec, styczeń 2007
Wypełnić Traktat Akcesyjny
Rozmowa z Janem Szyszko, Ministrem Środowiska

- Znowu wraca pomysł, żeby zlikwidować dotychczasowy system finansowania ochrony środowiska. Wicepremier Gilowska domaga się zakończenia działalności Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i zapowiada, że samorządy wojewó