Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors

O klimacie trzeba mówić inaczej. Co pokazują najnowsze badania i dlaczego samorządy powinny zmienić sposób komunikacji?


Zdjęcie poglądowe przedstawiające zieloną dolinę pokrytą w częsci mgłą

Susza, gwałtowne ulewy, lokalne podtopienia czy coraz dłuższe fale upałów nie są już odległą wizją przyszłości. To zjawiska, z którymi mieszkańcy polskich gmin spotykają się każdego roku. Mogłoby się wydawać, że wraz z rosnącą liczbą ekstremalnych zjawisk pogodowych będzie rosło także społeczne zaangażowanie w działania na rzecz klimatu. Najnowsze badania pokazują jednak coś zupełnie innego.

Z raportu „Ziemianie Atakują! vol. 4” wynika, że aż 83% Polaków uważa zmianę klimatu za ważny problem, ale jednocześnie jedynie 5% deklaruje gotowość do większych osobistych wyrzeczeń na rzecz ochrony klimatu. Maleje również liczba osób przekonanych o konieczności natychmiastowych działań. To wyraźny sygnał, że dotychczasowy sposób mówienia o klimacie przestaje działać.

Nie oznacza to jednak, że mieszkańcy przestali wierzyć w zmianę klimatu. Problem leży gdzie indziej. Coraz więcej osób odczuwa zmęczenie alarmistycznymi komunikatami i ma poczucie, że jako pojedynczy obywatele nie mają realnego wpływu na rozwiązanie globalnego problemu. W psychologii nazywa się to utratą poczucia sprawczości – jednym z najważniejszych mechanizmów wpływających na nasze decyzje. Jeżeli ludzie nie wierzą, że ich działania mają sens, przestają angażować się, nawet jeśli rozumieją skalę zagrożenia.

Dla samorządów to niezwykle ważna wskazówka.

Badania pokazują, że mieszkańcy znacznie częściej niż samą ochroną klimatu interesują się tym, co wpływa na ich codzienne życie. Największe znaczenie mają dziś koszty życia, bezpieczeństwo energetyczne oraz zdrowie. Jednocześnie większość Polaków uważa, że inwestycje ograniczające skutki zmiany klimatu są opłacalne. Oznacza to, że mieszkańców nie trzeba przekonywać do samej idei zmian – trzeba pokazać, jakie przyniosą one konkretne korzyści.

Dlatego skuteczna komunikacja klimatyczna powinna odchodzić od języka zagrożeń na rzecz języka codziennych korzyści.

Zamiast mówić o adaptacji do zmian klimatu, warto pokazywać, że:

  • więcej drzew oznacza chłodniejsze ulice podczas letnich upałów,
  • retencja ogranicza ryzyko podtopień i pomaga zatrzymać wodę na czas suszy,
  • termomodernizacja oraz odnawialne źródła energii przekładają się na niższe rachunki za energię,
  • zielona infrastruktura poprawia komfort życia, zdrowie i estetykę przestrzeni publicznej.

Takie komunikaty są znacznie bliższe codziennym doświadczeniom mieszkańców niż ogólne hasła o walce z globalnym ociepleniem. To właśnie język korzyści, a nie język technicznych pojęć czy katastroficznych prognoz, buduje zrozumienie i akceptację dla lokalnych inwestycji.

Równie ważne jest pokazywanie konkretnych przykładów. Mieszkańcy znacznie łatwiej uwierzą w sens działań, gdy zobaczą nowy ogród deszczowy, zielony przystanek, drzewa dające cień czy instalację fotowoltaiczną na budynku szkoły. Takie inwestycje stają się najlepszym dowodem, że adaptacja do zmiany klimatu nie jest abstrakcyjnym dokumentem, lecz realnie poprawia jakość życia w gminie.

Kluczowe znaczenie ma również włączanie mieszkańców w proces planowania zmian. Konsultacje społeczne, spacery badawcze, mapy internetowe czy możliwość zgłaszania lokalnych problemów sprawiają, że mieszkańcy czują się współautorami rozwiązań, a nie jedynie odbiorcami decyzji. To właśnie poczucie współodpowiedzialności buduje trwałe poparcie dla działań samorządu.

Największą lekcją płynącą z najnowszych badań jest więc to, że komunikacja klimatyczna nie powinna opierać się wyłącznie na ostrzeganiu przed zagrożeniami. Znacznie skuteczniejsze jest budowanie poczucia sprawczości, pokazywanie lokalnych efektów oraz mówienie o bezpieczeństwie, zdrowiu, oszczędnościach i komforcie życia.

Bo klimat zaczyna się lokalnie. A mieszkańcy najłatwiej angażują się wtedy, gdy widzą, że działania podejmowane w ich gminie rozwiązują konkretne problemy i przynoszą realne korzyści. O klimacie nie trzeba więc mówić głośniej. Trzeba mówić o nim bliżej ludzi – ich codziennych doświadczeń, potrzeb i oczekiwań.